Kobiety to jednak są niesamowite. O jednym szalonym weekendzie.

Ostatni weekend był szalony! Wspólne wyrwanie się z domu z moim M, długie piesze wycieczki po Warszawie i zabawa na całego z wspaniałymi dziewczynami! Ale pokolei.

Nasz ślub nadchodzi wielkimi krokami. Sama nie wierzę, że to już cztery tyogdnie! (serio za cztery). Przygotowania idą pełną parą, a ja już wiem, że muszę mieć stół z drinkami na weselnej sali.

W planach są wydrukowane przepisy na różne drinki, kolorowe i smakowe alkohole, oraz owoce i dodatki do wystrojenia. Myślę, że to wspaniały i kreatywny sposób na zabawę dla gości. My z dziewczynami w minioną sobotę nie odchodziliśmy od baru i tam właśnie zainspirowała mnie Lubelska.  To jakie cuda można sobie wyczarować w szklance to coś pięknego!

Swoją drogą – chcecie jakieś diy plakaty do druku? Wszystko na wesele będziemy robić sami! 🙂 

Pomysł na taką opcję przyszedł spontanicznie. Gdy w minioną sobotę bawiłam się z dziewczynami na wieczorze panieńskim organizowanym przez Lubelską i Glamour #panienskiwieczorlubelski. 

Dosłownie i w przenośni mnie olśniło, przy przelatującej nad moją głową butelce, od której biło niezwykłymi owocowymi kolorami. Soczyście żółte gruszki, granatowe jeżyny, pomarańcze i ananasy – te smaki, kolory i ich różne połączenia to było to! No cóż, można powiedzieć, że owoc ma moc!

Tak jak wspomniałam Wam na instagram stories, podczas imprezy porozmawiałam z barmanem i…. mam dla Was dwa najlepsze przepisy. I najlepsze nie tylko według mnie 😀

PINA GRUSZADA

Składniki:

  • Lubelska Gruszkówka 40 ml
  • sok ananasowy 120 ml
  • ćwiartka wyciśniętej cytryny
  • gruszka i ananas do ozdoby

 

RAJSKA JEŻYNA

Składniki 

  • Lubelska Jeżynówka 40 ml
  • Sok jabłkowy 120 ml
  • cząstki cytryny
  • kawałki jabłka do przystrojenia

A tu inspiracji ciąg dalszych… bo nie na drinkach to się kończy.  🙂
Do soboty wiedziałam też, że motywem (czyt. kolorem) przewodnim na weselu będzie zielony. Taki liściasty zielony. Ciągle brakowało mi jego uzupełnienia. Takiego, który wraz z drewnem będzie królował i komponował się w naturalny sposób. I… mam! Będzie to coś bordofiloletoworózowego. I ja znajdę ten kolor! 😀

Dziewczyny, które poznałam na imprezie, znały się od bardzo dawna. I ja to widziałam od pierwszych chwil. Widziałam, że rozumieją się bez słów. Kwiną głowną, machną wzrokiem, puszczą oczko i kumają.

Siła przyjaciół jest niesamowita. Myślę, że często nie doceniamy tych niematerialnych części naszego życia. Od razu zrobiło się weselej i bardziej kolorowo, gdy tylko dostrzegłam ile wokół mnie jest osob, które bezinteresownie wyciągnie pomocną dłoń. Ile jest ramion, ktore chętnie przytulą gdy będzie trzeba. I ile jest głów, które przytakują, gdy właśnie muszę się wygadać ze wszystkiego co we mnie siedzi.

Bawiłam się wspaniale i przypomniałam sobie, za co kocham nowe znajomości. Bo historia Maji, jej pasji do tańca, udziału w mistrzostwach świtata i studiowaniu prawa na UW. Po prostu -WOW. Kobiety są niesamowite! Wszystkie kryją wspaniałą pozytywną, pełną pasji energię i radość. Zawsze się w tym utwierdzam na nowo. 🙂  

A inwazja kolorów i smaków, które nam towarzyszyły cały wieczór okazały się być taką wisienką na torcie.