#Miesiąc na szóstkę! Czyli moje zdrowe plany – CZERWIEC

Czas leci jak szalony!

Nie wierzę, że to już połowa roku. Że przede mną już czerwiec. Że to wszystko dzieje się tak szybko!

Te wpisy mają dla mnie niesamowitą wartość. Pozwalają pochylić się nad wieloma aspektami mojego życia. Uświadomić ważność niektórych spraw i zmuszają do zmian. A przede wszystkim pchają mnie do działania!

Chodź czerwiec zapowiada się troszkę luźniej, to jestem tak zmęczona poprzednim miesiącem, że mam ochotę tylko leżeć każdego popołudnia. Niestety jak wiadomo, tak kolorowo i pięknie nie będzie. Wszystkie weekendy już za zapisane w kalendarzu i dokładnie zaplanowane. W tygodniu, do południa praca, a popołudnia zgodnie z planem zajęcia dodatkowe. Ale jest za to jedno magiczne piątkowe popołudnie, w którym nie mam zajęć z języka, kursów, ani szkoły.

W maju udało mi się zrealizować wiele planów oraz poznać OGROM ciekawych i inspirujących ludzi.

Swoją drogą. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy z mocy inspiracji innymi ludźmi. Tym jaką wartość i siłę wprowadzają do naszego życia. Jak pokazują, że można osiągnąć cel bez problemu, a nasze przeszkody to tylko durne wymówki. Bardzo ciekawe doświadczenie.

Ale to już było.

Czas stanąć i zapisać kolejną czystą kartkę. Tym razem pod tytułem „Plany na czerwiec”.

 

1.Więcej pieczenia 

Chodź jak na blogerkę (para)kulinarną przystało, ten punkt nie powinien mieć miejsca. A jednak ma. Ostatni miesiąc dał mi w kość na tyle, że upieczone ciasta mogłabym policzyć na palcach jednej ręki. A przecież ja tak bardzo to kocham! Brakuje mi pichcenia i harmidru w kuchni, jak niczego innego. Od zawsze miałam kreatywną duszę artysty(nawet takie dyrdymały są wpisane w moje imię i datę urodzenia). Ja po prostu jestem wtedy szczęśliwa. A ja chce być szczęśliwa. Więc będzie więcej. Zdecydowanie więcej nowych wypieków pojawi się w nadchodzącym miesiącu. O tak!

przepis na zdrowe bułeczki z budyniem i rabarbarem

 

 

2.Picie codziennie rano szklanki wody z cytryną

Aż sama się do siebie zaśmiałam. Pewnie pomyślicie, że upadłam na głowę z tym piciem wody. Rzeczywiście, ten punkt pojawia się na priorytetowej liście chyba każdego miesiąca. Ale ja na prawdę widzę efekty. Czuje się doskonale! Śniadanie jem po upływie około 30minut od wypicia szklanki wody z cytryną. Co najważniejsze, już prawie nie ma szans, żebym o niej zapomniała. Ale zdarzają się czasem dni, że umieram rano z pragnienia, ponieważ wypadłam z rytmu.

Siła nawyku, to siła, która rządzi światem. To taki cichy i niewidoczny dyktator. Nie myślisz, a robisz. I to jest kurcze świetne!

zalety picia wody z cytryną na czczo

 

 

3.Rozciąganie się 5 minut rano

Chodź cała otoczka wokół magii poranka i tego co robimy rano, jest już tak głośna, że więcej dodawać nie trzeba, to weźmy to na serio. Ale filtrujmy.  Filtrujmy  i dobierzmy dla siebie swój sposób. Ja zaczęłam w marcu ( omg -kiedy to było?!) od ścielenia łóżka. Swoją drogą w pierwszych dniach wszystko mi strzelało i  ręce opadały, jak machałam kołdrą „king size” nad swoją głową.

Teraz wyskakuje z łóżka, obracam się, pięknie układam pościel i lecę do kuchni, po wspomnianą wcześniej szklankę wody, bez żadnego problemu. Pracuje jednak ostatnio bardzo dużo przed komputerem. BARDZO dużo.  Jest to bez wątpienia 85% mojego dnia. A więc postanowiłam zrobić kolejny mały krok w stronę poprawy. Nastawiam 5minut wcześniej budzik. Dzisiaj była pierwsza próba i poszło bardzo sprawnie! Mój organizm totalnie nie poczuł 5minut mniej snu, za to rozciągnięte mięśnie czuły się ekstra! Już nie mogę się doczekać kolejnej paralitycznej „mini” sesji jogi rano!

codzienny nawyk rozciągania

 

 

4.Spacery 4 razy w tygodniu

Odkąd postanowiłam totalnie panować nad swoim czasem (no dobra -chociaż próbuje z całych sił), to skrupulatnie wpisuję czas na odpoczynek i reset. Tak żebym wiedziała, że on nadejdzie, a w chwilach lenistwa pamiętała, że relaks miał miejsce. I tutaj zdradzę Wam tajemnicę wartą miliony. Chodź to banał, to mogę śmiało powiedzieć, że odmieniła moje życie. A brzmi ona –odpoczywajcie inaczej niż pracujecie.  

U mnie zaczęło się niepozornie, postanowieniem z maja, w którym zarządziłam spacery  3 razy w tygodniu. To jak ekstra się czułam, przeszło moje wszelkie oczekiwania! Energia, pomysły i świeży umysł, to było to, czego ogromnie mi brakowało. Wcześniej uważałam, że skoro jestem totalnie padnięta po kilkunastu godzinach przed komputerem, to koniecznie muszę się położyć i (o zgrozo!) chwycić telefon. W efekcie czułam się jak kawałek mięcha przejechany na ulicy. 

Teraz wbrew pozorom, po takim małym wysiłku i kilku kilometrach, wpadam do mieszkania jak po tygodniowym urlopie!

Spróbujcie tego schematu.

miesiąc na szóstkę- zdrowe plany

 

 

5. Wieczorna lista wdzięczności

Czy ja Wam mówiłam, że prowadziłam kiedyś dzienniczek wdzięczności? Totalnie o tym zapomniałam, a przede wszystkim odpuściłam, ponieważ nie zawsze miałam go przy sobie.  Gdy byłam poza domem nie miałam możliwości zapisania myśli. Później zbierało się z kilku dni, a to już nie przynosiło takich samych korzyści dla mnie. W efekcie porzuciłam swój dzienniczek w kąt, a teraz mam czasami wrażenie, że dzień minął, a nic dobrego nie przyniósł. Ale absolutnie tak nie jest! Dzięki takiej refleksji uczymy się doceniać każdą małą sytuację czy rzecz.

To bardzo zdrowe podejście i ekstra plan na czerwiec. Swoją drogą już nie mogę się doczekać pierwszego lipca, kiedy usiądę i przeczytam jaki ekstra był miniony miesiąc, skoro aż tyle dobrego przyniósł.

 

 

6. (Moje małe marzenie)

Szóstka jest zawsze bardzo spektakularna. To takie miejsce na mojej liście, które ją zamyka i najbardziej zapada mi w pamięci. I w tym miesiącu jest tutaj miejsce na moje małe marzenie.  Ciągnie się za mną już ponad miesiąc. Ciągle boje się wypowiedzieć je na głos. Ale się uda to na pewno ogłoszę – obiecuję. Tymczasem w prywatnej liście, spisanej ręcznie na kartce, jest napisane wielkimi literami. I czuje się trochę jak maturzysta przed ogłoszeniem wyników. Strasznie się boję, ale cholernie wierzę!

Trzymajcie kciuki, bo ta świadomość zawsze mi pomaga.

 

No i napiszcie mi koniecznie, co jest na waszej liście. Jak planujecie spędzić czerwiec i co chcecie zmienić w swoich nadchodzących 30 dniach? Zawsze jestem strasznie ciekawa!

 

Przecież wiesz, że każda wielka podróż zaczyna się od małego kroku!

2 przemyślenia nt. „#Miesiąc na szóstkę! Czyli moje zdrowe plany – CZERWIEC

  1. Agata gdzie Ty pracujesz że masz tyle czasu ? 🙂 jak Ty to godzisz wszystko razem ? 🙂 jakie kursy kończysz z ciekawości pytam, szukam czegoś z dietetyką. Dużo tego wszytskiego masz na głowie i dajesz radę. Daj jakieś wskazówki na to 🙂 Podziwiam 😘😘

    1. Nie powiem, organizacja czasu to ostatnio priorytet 😛 Bez kalendarza padam i gubię się totalnie.. Do tego w tygodniu organizuje jedzenie wieczorem, nie zastanawiam się i wiem co mam robić w danym momencie. Do tego PLANUJE ODPOCZYNEK i to, że czasami opadnę z sił. Co do szkoły -specjalista żywienia i dietetyki. A dodatkowo aktualnie kurs z marketingu i rachunkowości oraz język niemiecki. Ostatnio nie lubię siedzieć bezczynnie 🙂 Wybieranie priorytetów i olewanie kwestii, które nie są dla mnie ważne 🙂 Może rzeczywiście coś o tym napiszę… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


CAPTCHA Image
Reload Image