Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak piękny jest nasz kraj. Jak cudowne miejsca w sobie kryje. Miejsca, o których istnieniu nie mamy zielonego pojęcia. Jedno z nich odkryliśmy razem z M. podczas naszego październikowego urlopu.
Jesień nad Bałtykiem jest wspaniała. Jest pełna spokoju, relaksu i ciszy. Tym razem była także pełna zapierających w dech piersiach widoków. Pełna fal uderzających o taras i skwierczącego tuż obok drewna w kominku. Tak – to wszystko działo się jednocześnie.
Od trzech lat jeździmy nad polskie morze jesienią. Korzystamy z uroków poza sezonowego Bałtyku. Ale tym razem miejsce pochłonęło nas do reszty. Deszczowe wieczory były jednymi z piękniejszych widzianych w naszym życiu. A zachodzące słońce uderzające wprost na pływający taras, sprawiało, że nie chcieliśmy wracać.
Wszystko to działo się w domkach na jeziorze HT Houseboats w Mielnie. Miejscu, które odkryliśmy zupełnie przypadkiem. Od jednej z wielu pozycji w Google, stało się naszym miejscem na ziemi na te kilka dni.
Pierwsze chwile
Gospodarze domków są cudowni! Służyli pomocą w każdej sytuacji, podpowiadali co moglibyśmy zrobić. Namawiali do aktywności i korzystania z atrakcji. Co poskutkowało tym, że po niepamiętnej ilości czasu, zagrałam z M. w kosza! Tak, we dwójkę odegraliśmy mecz życia. Tylko czasami nie wiedzieliśmy, czy jesteśmy w przeciwnej drużynie, czy „rzucamy do tej samej bramki” 😀 Te pomylone akcje, możecie sobie sami wyobrazić.
Do tego butelka wina, ciasto do kawy, worek drewna do kominka, paliwo do motorówki – wszystko to składało się na nasze wrażenie „wow! -o wszystkim jest pomyślane”.
Atrakcje
Możecie pomyśleć, że teraz przeginam, ale ja nie jestem w stanie wypisać wszystkich „wow”, które pojawiło się na naszych ustach podczas pobytu. Zrywanie gruszek z drzewa, poziomek z krzaczków i mega odjazdowy ogródek ziołowy (!) z którego mogliśmy korzystać do woli.
A plac zabaw… w takich momentach zawsze żałujemy, że nie mamy jeszcze dzieci. Albo mówimy „ooo, tutaj to z dzieckiem przyjedziemy!” 😀 Chociaż skończyło się na tym, że obskoczyliśmy prawie wszystkie huśtawki, linki do wspinania i tory przeszkód. Jedynie nie weszliśmy do małego drewnianego domku, ponieważ chodzilibyśmy z nim na głowie przez cały wyjazd – za duże dupska po prostu 😀
Ale za to było sushi, wino i wieczór z planszówkami. Które, tak nawiasem, uwielbiam bo jestem w nich mistrzem! Chyba nie muszę mówić, kto wygrał trzy razy w warcaby? 😀
Jedzenie
Śniadania były najlepszym momentem w ciągu dnia. M. wstawiał wodę na kawę, a za chwilę ktoś pukał do drzwi i podstawiał pod domek koszyk ze śniadaniem. Jakie było nasze zdziwienie, gdy pierwszego dnia w środku znajdowało się ciepłe kakao. Kolejnego zaś świeżo wyciskany sok z pomarańczy, a następnego sok z jabłek. I ta różnorodność dań, która pozwalała nam, codziennie wyciągać produkty z zaciekawieniem, co dziś pysznego będzie na stole.
Podczas wyjazdów zdecydowanie panowała zasada „śniadanie zjedz jak król” i następnym posiłkiem zazwyczaj była obiado-kolacja, którą sami sobie przyrządzaliśmy w naszej kuchni. Raz byliśmy tylko na obiedzie na mieście, w poszukiwaniu pyszne rybki. Niestety polecana smażalnia „Itaka” była już zamknięta. Poszliśmy więc do znajdującej się obok „smażalni Atol”, która jak się okazało, następnego dnia była już zamknięta. Więc chyba wiadomo, czy obiad nam smakował… 😀 Odkryliśmy za to genialną kawiarnię „Stały ląd”, która pozwoliła pić nam pyszną kawę i spoglądać na morze. Mimo deszczu spędzaliśmy tu cudownie czas.
Momenty
Wschód słońca na dachu domku. Przypływające do szyby kaczki i łabędzie. Grająca muzyka w tle i przygotowywanie wspólnie kolacji. Owinięte po same uszy kocem, dwie medytujące na brzegu morza osoby. To wszystko działo się w te kilka dni. A czytanie książki podczas zachodu słońca, gdzie odbijające się światło, padało wprost na nasz taras, zostanie w pamięci na długi czas.
Nawet jeden dzień pracy, który był w planach od początku, był najprzyjemniejszym dniem pracy jaki pamiętam. Taka przestrzeń i widoki, sprawiły, że pomysły musieliśmy zacząć spisywać na kartce. Mały raj dla kreatywnych osób.
Myślę, że odwiedzimy domki na wodzie jeszcze zimą. Gdzie widoki będą zapierały dech w piersiach równie mocno. A zmrożona plaża będzie idealnym miejscem na spacery.
A ja nadal będę przekonywać Was do tego, że Polska jest piękna. A wyjątkowych miejsc w niej nie brakuje.
AKTUALIZACJA! 🙂
Wiecie dlaczego to miejsce jest tak wyjątkowe? Bo wróciliśmy tutaj raz jeszcze!
Tym razem mieszkaliśmy na drzewie. A konkretnie na balach.
Jeździliśmy na rowerach, jedliśmy śniadanie przy kominku i piliśmy kawę na tarasie. To miejsce to sposób na dobry czas. Czas dla siebie! A co najlepsze w tym wszystkim? Obserwowałam jak ośrodek się rozrasta. Coraz więcej domków, coraz więcej atrakcji dla odwiedzających, a to wszystko tuż przy morzu.
W domku Basil, w którym mieszkaliśmy jest dwuosobowe jacuzzi z widokiem na jezioro i kominkiem obok! Czy każdego wieczoru jaraliśmy się tym faktem jak szaleni? Oczywiście! Dlatego nie mamy ani jednego porządnego zdjęcia z tego kąta.
Polecam z całego serca to miejsce. Tak jak planowaliśmy, wróciliśmy tu ponownie. I było CUDOWNIE!
Jak zwykle świetny tekst ?Ahhhhh cudowne miejsce.. ciepły spokojny kącik do zresetowania sie, oderwania od codzienności i naładowania baterii. Ależ wam kochani zazdroszczę tych kilku dni w takim „raju”.. tym bardziej ze tak bardzo tęsknie za Polską ?? ehh cudna ta nasza ojczyzna
My potrzebowaliśmy właśnie naładować baterię. Chcemy odkrywać wyjątkowe miejsca w Polsce i wyjeżdżać częściej. Można spotkać coś zupełnie wyjątkowego! Nawet na kilka dni, wyłączyć się z codziennej rutyny. A co do Polski zgadzam się z Tobą w stu procentach – jest piękna! I wcale nie trzeba szukać daleko, widoków i chwil, które zapadają w pamięci na długo 🙂
Tak! Jest tak wiele cudownych miejsc ze naprawdę nie trzeba szukać daleko ?Nie wyobrażam sobie spędzać urlopu gdzieś indziej.. kiedy mamy tylko okazje to zawsze wyjeżdżamy do Polski- do najblizszych i rodziny, ale zawsze w tym czasie tez staramy sie, choćby tylko na dwa dni, wyskoczyć gdzieś w takie miejsce gdzie można poprostu pobyć i pooddychać pełna piersią, zeby odpocząć naładować akumulatorki i nacieszyć sie pięknem tego wszystkiego tak by wystarczyło do następnego przyjazdu ?
Cudowne miejsce, ma potencjał. Na pewno wybiorę się tam z moim M 😉 W Mielnie spędzałam każde wakacje, pochodzę z tych okolic, ale o tych domkach słyszę pierwszy raz. Dziękuję za podpowiedź! Pozdrawiam
My też byliśmy w Mielnie na wakacjach trzy razy, a domki odkryliśmy zupełnie przypadkiem 🙂 Ciesze się, że mogłam pomóc i jestem pewna, że spędzicie tam cudownie czas 🙂
Świetne miejsce! Nigdy nie słyszałam o tych domkach – odwiedzę z moją rodzinką jeszcze w tym roku 🙂 Dziękuje za inspirację 🙂 Pozdrawiam
Cudowne miejsce. Akceptują psiaki- dla mnie bomba.
Kochani … Duzo by pisac.. Magia dnia codziennego Dziękujemy z mężem za gościnę Dziekujemy za ciszę Za przemiła niespodziankę (butelka fajnego białego wina) Dziekujemy za wspaniałe śniadanie w koszu-pomysł genialny Życzymy tylko fajnych gości słońca i przemiłych wspomnień oraz samych 10!